Listopad
Grudzień

Zwiń

Męskie/żeńskie?

Powoli przejmujemy swoje role - mężczyźni potrafią już zmienić pieluchy, prowadzić dom, wziąć urlop macierzyński, a kobiety? Zapytałyśmy kilka spośród nas co z rzeczy kiedyś uznawanych wyłącznie za męską sprawę potrafią zrobić. Oto co nam odpowiedziały.

Grażyna (57 lat, kadra zarządzająca w dużej firmie informatycznej)

Ha ha - Grażyna zaczyna od śmiechu. Robię to, co faceci robili od epoki jaskiniowców - utrzymuję dom! Poluję na tego mamuta (forsę) i targam go do domu! Mąż prowadził małą firmę, która niestety popadła w tarapaty finansowe i musiał ją zamknąć. Nie ma już siły na nowe wyzwania. Od paru lat tylko (aż!) prowadzi dom - doskonale i zaskakująco gotuje, sprząta, dba o nasze zwierzaki. Koleżanki często mnie pytają (pewnie z zazdrości - wtrąca) czy ja się nie nudzę z takim mężem co tylko w domu siedzi? Nigdy w życiu! Nie tylko praca jest źródłem rozwoju przecież. Mój facet dużo czyta, uczy się, uczęszcza na zajęcia Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Lubi prowadzić dom, robi to z przyjemnością, więc kiedy wracam jest zadowolony, ma dużo czasu i poświęca mi uwagę. Uwielbia również organizować nam wycieczki, wyjścia do kina czy kawiarni. Wolę zdecydowanie taki układ niż czasy kiedy wracał do domu po 10 godzinach pracy, zmordowany, zdenerwowany, z siłą jedynie na telewizor i puszkę piwa.

Ania (32 lata, pedagog)

Co robię z tzw. "męskich rzeczy"? Remonty domowe - maluję ściany, wieszam półeczki, wbijam haki. Umiem położyć nawet kafelki! Często się śmieję, że gdybym znalazła jeszcze trzy takie wariatki jak ja, mogłabym założyć babską ekipę remontową! W końcu jeśli od lat funkcjonuje Babska Szkoła Jazdy, w której uczą tylko kobiety, to i my miałybyśmy szansę? Ten pomysł nie daje mi spokoju, kto wie może kiedyś go zrealizuję...

Agata (35 lat, prawnik)

Uwielbiam...wędkowanie. Od facetów różni mnie tylko to, że lubię wędkować sama. Bez piwka. Po prostu - świt, jezioro, wędka, ryby i ja. Oczywiście umiem je także sprawić i przygotować z nich posiłek. A i jest jeszcze jedna różnica w damskim wędkowaniu: nigdy nie załapałam taaaaakiej ryby - dodaje z uśmiechem.

Kaśka (księgarz, 28 lat)

Kiedyś mój facet wyjechał na dłużej. Zostawił mi sporą ilość porąbanego drewna na opał. Niestety, zima była ostra - nie starczyło. Musiałam sama wziąć siekierę i próbować. Na początku szło marnie. Za pierwszym zamachem nie trafiłam w drewno, za drugim - co prawda trafiłam - ale siekiera zrobiła w nim ledwie małą ryskę... W końcu jednak się udało! Teraz to bardzo lubię. To zmęczenie, ten fizyczny wysiłek, ten efekt porąbanych drewienek ułożony w piękny, równy stosik. Czuję się wtedy taka... silna. Teraz drewno w domu rąbię ja! No i jakie to świetne ćwiczenie na ramiona. Naprawdę widać różnicę!

A Wy? potraficie zrobić jakąś "męską" rzecz? Podoba wam się takie przejmowanie ról czy wręcz przeciwnie - wizja świata "męskich" kobiet i "zniewieściałych" mężczyzn napawa Was przerażeniem? Czujecie społeczną presję - że powinnyście zarabiać, pracować, spłacać kredyty czy w końcu czujecie się wolne? Ciekawe.

Comments

KSIĄŻKI MIESIĄCA